Rozmowa pierwsza

            I. Artykuł wstępny

 

Niektórzy twierdzą, że to co poniżej, to jest „metafizyka dla kucharek”, a ja się wcale nie obrażam, bo skoro przekupki na targu w Konstantynopolu dyskutowały w pierwszych wiekach chrześcijaństwa na temat „relacji hipostatycznych w Trójcy Świętej”, to dlaczego kucharki w XXI wieku nie mogłyby podyskutować nad metafizycznym czy egzystencjalnym sensem życia?

 

Ktoś, kiedyś poddał mi myśl napisania serii artykułów dla ludzi religijnie obojętnych, którzy stracili kontakt z religią swoich ojców, z religią swojego dzieciństwa, albo którzy wprost odeszli od Kościoła, z różnych -zresztą- powodów. Upłynęło wiele czasu, a ja zastanawiałem się nad tym, o czym właściwie pisać do ludzi, którzy nie mają czasu, albo chęci rozmawiać na tematy religijne? Oni są tak głęboko zanurzeni w „rzeczywistości ziemskie”, że każda próba wyrwania ich z tego jest równoznaczna z zamachem na ich wolność. A w ogóle, czy jest sens próbować mówić o czymś, co dla nich jest bolące, lub niewygodne, albo niezrozumiałe… ?

 

Są trzy możliwości tematów do poruszenia:

 

a)         problemy moralno etyczne, z którymi boryka się na co dzień każdy z nas, w tym coraz bardziej stechnicyzowanym i skomercjalizowanym świecie. Problemy te, bardzo niejednokrotnie bolesne i skomplikowane, wydają się być jednak czasami nietykalne, bo sięgają tak głęboko w tkankę ludzkiej psychiki, że każde ich dotknięcie powoduje ból. A przecież trzeba dokonać niesamowitej rzeczy i przeciąć wrzód ! Może jednak nie teraz, może jeszcze nie dzisiaj .... Nie, nie będziemy (na razie) dotykać tego, co naprawdę nas boli …, ale w swoim czasie zajmiemy się i tym bolącym miejscem.

 

b)         problemy dogmatyczne, które trudno zrozumieć komuś, kto na co dzień ma do czynienia raczej z naturalistycznym widzeniem otaczającego świata i w sposób konieczny jego myślenie jest zawężone, do tego co naturalne. Sprawa wszechmocy i trój-jedyności Boga, Jego transcendencji a zarazem immanencji, Jego Miłosierdzia i Sprawiedliwości, problem nieba, zmartwychwstania i życia wiecznego … to wszystko wydaje się być tak odległe od naszej codzienności, a czasami nawet nierealne dla współczesnego człowieka, że trudno by było o tym rozmawiać z kimś, kto na co dzień żyje przecież innymi sprawami. Ale może kiedyś i o tym warto by racjonalnie porozmawiać, skoro te przekupki z pierwszych wieków już trochę o tym dyskutowały?

 

c)         problemy metafizyczne, które wydają się być równie odległe od naszej „naukowej i komputerowej” codzienności, ale które dotykają w końcu najgłębszych podstaw naszego istnienia, naszej egzystencji. Skąd się wziąłem? Co ja tu ostatecznie robię w tym – bardziej lub mniej – cudownym świecie? Skąd w ogóle ten świat? Jaki jest początek świata i jego koniec? Jaki jest początek człowieka, ale jakie jest również jego przeznaczenie? Jaki jest sens – o ile w ogóle – istnienia? Te metafizyczne lub egzystencjalne problemy, wydają się nie mieć odpowiedzi, ani satysfakcjonującego rozwiązania …, a przecież nie umiemy się od nich uwolnić i po prostu się nimi nie przejmować. One powracają – w takiej lub innej formie i czasami warto by było się nimi spokojniej i dogłębniej zająć.

 

Może więc na te właśnie tematy metafizyczne można by porozmawiać? Nie są one tak bardzo bolesne, jak te pierwsze; moralno-etyczne, ani tak bardzo „nierealne” i oddalone od życia codziennego, jak te drugie; dogmatyczno-teologiczne, ale też nie są na pewno „bardzo na czasie” i „podpalające wszystkich”, jak ekonomiczno-polityczne, o których słyszy się w pociągach i w autobusach, dyskutuje w biurach kawiarniach i na spotkaniach towarzyskich. Może ktoś powiedzieć: „Szkoda czasu i tak nic z tego nie będzie, to jest bezproduktywne młócenie słomy.” Oczywiście można i tak to skwitować, ale wtedy czy warto w ogóle żyć, czy rzeczywiście jedynym celem mojego życia jest robienie pieniędzy i kariery? Dlatego proponuję kila „rozmów” na takie właśnie tematy. Rozmów, może jednostronnych, bo to w końcu ja będę coś mówił, ale i Ty nie jesteś bez głosu. Jestem wprawdzie w Afryce, w Tanzanii, gdzie od kilku lat próbuję uczyć (z lepszym lub gorszym skutkiem) filozofii, ale można się ze mną dosyć łatwo skontaktować, bezpośrednio wysyłając e-mail (tylko i wyłącznie w formacie TXT!!!) na mój adres: isf(znaczek)op.pl. Zapraszam też na inne moje strony, gdzie na pewno znajdziesz więcej takich denerwujących i nie zaokrąglonych ani nie uładzonych myśli. A w ogóle to sądzę, że za często „zaokrąglamy”. Jeśli więc zgadzasz się na rozmowy „bez cukru i lukru”, to zapraszam tutaj od czasu do czasu.

 

Sądzę bowiem, że czego nam dzisiaj na pewno brakuje, to porządnych i pogłębionych rozmów filozoficznych, rozmów porządnych, przemyślanych, pogłębionych, a nie jedynie powierzchownych, zdawkowych i o niczym. Brakuje nam właśnie porządnego, uporządkowanego i racjonalnego myślenia i umiejętności wyciągania wniosków, które byłyby czymś więcej niż tylko narzekaniem lub pobożnymi życzeniami. Żyjemy w świecie informatycznym, gdzie wiadomości, reklama, informacje napierają na nas w sposób nieprzerwany i brutalny, starając się nami zawładnąć i zdominować nasze racjonalne życie, albo nawet raczej sprowadzić je do poziomu irracjonalnego, bezmyślnego przełykania informacyjnej (vide informatycznej – multimedialnej) papki. Porządne myślenie to myślenie pogłębione i krytyczne, to myślenie samodzielne, ale zarazem intelektualnie uczciwe, a więc nie obawiające się niewygodnych wniosków, o ile są one uzasadnione i o ile wynikają w sposób niezawodnych z przyjętych aksjomatów. Bez tych ostatnich zaś nie ma w ogóle mowy o żadnym myśleniu i żadnym życiu. A to właśnie chcą nam wmówić współcześni manipulatorzy prawdy głoszący tak bardzo niebezpieczną doktrynę relatywizmu prawdy.

 

A jak napisałem w „Prezentacji” tego serwisu (IFF) „Kto nie myśli porządnie, nie myśli w ogóle, albo raczej pozwala żeby inni za niego myśleli i podsuwali mu gotowe pseudo-rozwiązania codziennych problemów życiowych. Kto nie myśli porządnie i krytycznie, pozwala sobą manipulować i staje się marionetką pociąganą za sznureczki swoich pożądliwości.”